W świecie artykułów - część II

Hejoo! 😃

Jak to mówią.. kobieta zmienną jest, a gdy mowa już o 2 kobietach to możecie już sami sobie dopowiedzieć.. 😀
Wczoraj nasz pomysł był taki, żeby otworzyć Wam głowy na różne poglądy, żebyście sami stali się poszukiwaczami wiedzy. (jeju jak to ambitnie brzmi..) 🙈
Kochani, prawda jest taka, że wklepać sobie tezę w google "artykuły o Weronice Sherborn" każdy potrafi, dlatego postanowiłyśmy znowu zmienić koncepcję i opowiedzieć Wam historię z życia wziętą. Uważamy, że takie dzielenie się własnymi przeżyciami i poglądami jest chyba o wiele cenniejsze niż tylko podawanie definicji, typologii i innych książkowych wątków. Choć wiadomo, że to też jest istotne, więc aby osiągnąć kompromis i spełnienie będziemy przeplatać ze sobą wyżej wymienione elementy.

Na wstępie musimy coś ważnego wyjaśnić:
ŻEBY MÓC PROWADZIĆ ZAJĘCIA METODĄ RUCHU ROZWIJAJĄCEGO MUSISZ MIEĆ UKOŃCZONY 4-STOPNIOWY KURS. Ważne jest aby sprawdzać, czy po odbyciu kursu placówka wydaje za to certyfikat. Ale o tym jak zostać Scherbornowcem kiedy indziej. :)

Pierwszy raz z MRR spotkałyśmy się na studiach, kiedy to prof. dr. hab. Jacek Błeszyński wprowadził nas w to zagadnienie. 2 raz miałyśmy okazję spotkać się z tą metodą w jednej z Włocławskich szkół podczas praktyk studenckich. I to zderzenie było o wiele bardziej ciekawsze, bo oprócz wiedzy teoretycznej mogłyśmy zobaczyć jak słowa odzwierciedlają czyny i odwrotnie.

i po 3....
W zeszłym roku w ramach projektu ,,Żyj zdrowo wyglądaj bombowo" prowadziłyśmy zajęcia w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym im. Janusza Korczaka w Toruniu. Zajęcia były głównie dla osób z zaburzeniami w rozwoju, z zaburzeniami emocjonalnymi oraz dla osób niedostosowanych społecznie. Oprócz przedstawienia uczniom wiedzy teoretycznej postanowiłyśmy wykorzystać pewne ćwiczenia, które wchodzą w elementy MRR. 

Wybrałyśmy je dlatego, ponieważ chciałyśmy:
- zintegrować uczniów,
- nauczyć ich współpracy w grupie,
- pomóc im przezwyciężać trudności w kontaktach interpersonalnych.
- zmobilizować ich do pokonywania trudności,
- żeby zaakceptowali siebie,
- żeby zaufali sobie i innym,
-dać im możliwość rozluźnienia, relaksy i rozładowania napięcia.

Początkowo było tak trudno ich namówić do współpracy.. wręcz miałyśmy wrażenie, że zamiast ich rozluźnić i zintegrować jeszcze bardziej pogarszamy sytuację. Ale jednak myliłyśmy się. Po kilku cyklach spotkań w końcu udało się nawiązać jakiś kontakt i stopniowo, małymi kroczkami osiągnęłyśmy część tego co chciałyśmy.

Po ostatnim spotkaniu chciałyśmy dowiedzieć się jak czują się uczniowie i najczęściej słyszałyśmy:
-mogłam się wyładować,
-on nie jest wcale taki zły jak myślałam,
-gdy razem pracowaliśmy było łatwiej,
- może jeszcze kiedyś się na coś takiego zapiszę, itp.

Oczywiście pamiętajmy, że kilkoma spotkaniami świata nie zbawimy, ale kroczek po kroczku.... bo zawsze lepiej jest działać niż nic nie robić, bo jakieś efekty będą zawsze, a gdy nawet dla 1 osoby to i tak było warto!


A tu podsyłamy Wam kilka zdjęć z zajęć:










Komentarze